Satisfry Russell Hobbs

Jak skorzystać z promocji?

Kup airfryer Russell Hobbs Satisfry* w terminie od 17 listopada 2025 r. do 8 lutego 2026 r.

Zgłoś swój zakup za pomocą formularza, a my wyślemy do Ciebie tarkę do parmezanu gratis!

Chcesz więcej? Weź udział w konkursie i opisz dalszy przebieg kryminalnej historii przedstawionej w filmiku.

Sprawdź wyniki konkursu.
Co tydzień do wygrania podwójne zaproszenia na warsztaty kulinarne czajniki Russell Hobbs Calm!

*Lista produktów biorących udział w promocji dostępna jest w Regulaminie.

Co możesz wygrać?

Nagroda główna

Warsztaty kulinarne

Co tydzień wspólnie ze scenarzystką Julitą Olszewską nagradzamy jedno wyjątkowe zgłoszenie – jego autor otrzyma podwójne zaproszenie na niezapomniane warsztaty kulinarne z Volodymyrem Testardi, które odbędą się 14 marca 2026 r. w klimatycznym studio Cook Up w Warszawie.

Nagroda tygodnia

Czajnik Russell Hobbs Calm

Laureat drugiego miejsca w każdym tygodniu otrzyma wyjątkowo cichy czajnik Russell Hobbs Calm – stworzony z myślą o chwilach pełnych spokoju i odprężenia.

Wygraj czajnik Calm Russell Hobbs
Prezent gwarantowany

Tarka do parmezanu

W naszej akcji czeka też nagroda gwarantowana – dla każdego, kto zgłosi zakup swojej Satisfry™. Metalowa tarka znakomicie sprawdzi się do parmezanu, cytrusów, czosnku, a nawet czekolady!

 

 
 
 
 
 
Wyświetl ten post na Instagramie
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

 

Post udostępniony przez Volodymyr Testardі (@volodymyr_testardi)

Zadanie konkursowe

Weź udział w konkursie!*

Obejrzyj filmik i w poniższym formularzu dokończ wątek serialowy:

napisz co to była za zbrodnia doskonała i co wydarzyło się dalej?

*udział w konkursie nie jest obowiązkowy, aby odebrać tarkę do parmezanu w prezencie

Formularz zgłoszeniowy

Promocja i konkurs dotyczą produktów zakupionych pomiędzy 17.11.2025 a 08.02.2026.
Więcej informacji znajdziesz w regulaminie.

    DOŁĄCZ DOWÓD ZAKUPU
    (paragon lub faktura)



    Akceptowane są pliki w formacie jpg, png i pdf. Maks. wielkość pliku 8 MB.

    OPCJONALNIE: ROZWIĄŻ ZADANIE KONKURSOWE

    *Pola obowiązkowe

    Wyniki konkursu

    Wybierz etap konkursu:

    Podwójne zaproszenie na warsztaty kulinarne z Testardim trafia do:
    Agnieszka D.

    To był czwartek wieczór, nasz mały rytuał. Czekałem na nią, każdego tygodnia w tym samym miejscu. Czas tu się zatrzymywał, byliśmy tylko my, wpatrzeni w siebie, pożerający się wzrokiem. Zniewoleni przez zapachy posiłku, który za każdym razem zdawał się świętem. Tym razem od razu czułem, że coś jest nie tak. Ten sam dom, znajome wnętrza i zapachy, pod palcami gładkie powierzchnie. Przyszedłem wcześniej niż zwykle. Mój SUV cicho podjechał pod kamienny podjazd. Wypakowałem zakupy i od razu przystąpiłem do gotowania. Tym razem zdecydowałem się na coś lekkiego, o subtelnym smaku bo clue programu miał być deser. W niedługim czasie zapach rozmarynu pobudził moje wspomnienia ostatniego razu. Znowu poczułem się u siebie i dziwne uczucie zniknęło. W chwili, gdy otworzyłem butelkę wina, weszła ona, inna, roztrzęsiona i mokra, z włosami w nieładzie. „Zrobiłam to” powiedziała. Nie mogłem uwierzyć. Rozmawialiśmy o tym przy każdym spotkaniu. Miała to być wspólnie zaplanowana zbrodnia doskonała. Mieliśmy się pozbyć tego tyrana razem. „Zrobiłam to” powtórzyła i usiadła przy stole. Woda z jej włosów kapała na dębowy parkiet. W okno uderzał deszcz”Gdzie on jest” zapytałam. „Pod domem. Znowu chciał mnie zatrzymać. Tym razem mu na to nie pozwoliłam”. Wtedy już wiedziałem, że muszę chronić nas oboje. Posiłek podałem w milczeniu. Jadła zachłannie. W tym czasie ja cicho wyszedłem. Nie byłem gotowy, ale w aucie zawsze woziłem dodatkowy kombinezon do pracy więc go wykorzystałem do pozbycia się ciała. Wróciłem po kilku godzinach. Z ulgą odkryłem że ona już spała. Spokojnie. Pierwszy raz od wielu miesięcy. „Było warto”, pomyślałem. Zmyłem z siebie trudy dnia i wstawiłem wodę na herbatę…

    Cichy czajnik Russell Hobbs Calm wygrywa:
    Joanna P.

    Drzwi się otwierają i wchodzi Emma, jego partnerka; spóźniona – a on od razu w swym psychopatycznym umyśle wyolbrzymia to do rangi zniewagi. Ukrywa jednak swoje emocje.
    Widać zmęczenie w ruchach jej ciała, ale twarz ma rozpromienioną. Mówi o sukcesie firmy i ogromnym przelewie, który wpłynął dzisiaj w końcu na konto. To finalizacja jej największej inwestycji, nad którą pracowała ciężko przez ostanie dwa lata.
    Wznoszą toast „za nowy początek” (co dla niego oznacza jego nowy, bogaty początek bez niej). Rozkoszują się chwilą. On patrzy jak ona upija łyk wina i uśmiecha się do niego z czułością. W tle dalej gra muzyka. Po chwili blask świec niknie, już nie odbija się w jej oczach. Emma leży bezwładnie na ziemi. To moment, aby wdrożyć dalszą część idealnie przygotowanego planu. Za kilka godzin, gdy się przebudzi, trucizna będzie już niewykrywalna w jej ciele, podobnie jak on nie będzie już do odnalezienia w jej życiu.
    Ich apartament znajduje się na szczycie wysokościowca. Firma Emmy zajmuje trzy piętra w tym samym budynku, dwie kondygnacje poniżej. On przebiera się i wchodzi do szybu wentylacyjnego, aby niezauważonym przedostać się do jej gabinetu, w którym zjawiał się zawsze wtedy, gdy potrzebowała jego bliskości. Wie, że to jedyne miejsce w firmie, w którym nie pozwoliła zamontować kamer.
    Podchodzi do jej laptopa. Bez trudu loguje się do systemu bankowego firmy. Sprawnym ruchem, wpisuje numer konta offshore odbiorcy oraz tytuł przelewu: ZBRODNIA DOSKONAŁA. Klika „Potwierdź”.
    Wraca do apartamentu tą samą drogą tuszując wszelkie ślady za sobą. Zmywa z rąk i ciała brud szybu wentylacyjnego, wyrzuca brudne ubrania, wspominając z uśmiechem wpisany tytuł przelewu. Szybko zerka na zegarek- wszystko odbyło się zgodnie z planem, a nawet lepiej. Chwyta przygotowaną torbę i powolnym krokiem wchodzi do salonu, aby ostatni raz spojrzeć na jej idealną twarz. Na miejscu jednak okazuje się, że…
    Emma zniknęła…

    Podwójne zaproszenie na warsztaty kulinarne z Testardim trafia do:
    Robert G.

    Zbrodnia okazała się sprytnie upozorowanym samobójstwem. Ofiara – lokalny przedsiębiorca – została znaleziona w swoim biurze, zamkniętym od środka. Początkowo wszystko wskazywało na desperacki krok, ale detektyw Lena zauważyła drobny ślad: minimalne przesunięcie krzesła, którego ofiara nigdy nie używała.

    Szybko wyszło na jaw, że mężczyzna prowadził tajne negocjacje dotyczące sprzedaży firmy. Ktoś chciał przejąć biznes, eliminując niewygodnego właściciela. Kluczowym tropem okazał się pendrive ukryty w okładce kalendarza – znajdowały się na nim nagrania z podsłuchów, zarejestrowane przez ofiarę w ostatnich tygodniach życia.

    Po odszyfrowaniu plików Lena odkryła, że za wszystkim stoi partnerka biznesowa mężczyzny, znana z niewiarygodnie czystego wizerunku i publicznych działań charytatywnych. To ona znalazła sposób, by wejść do biura przez serwisowy szyb wentylacyjny, zabić wspólnika i wyjść, pozostawiając mechanizm blokujący drzwi od środka.

    Gdy policja dotarła do niej, kobieta już uciekała. Rozpoczął się pościg, który zakończył się na dworcu – próbowała wsiąść do pociągu jadącego za granicę. Zatrzymano ją w ostatniej chwili, a Lena odetchnęła z ulgą, choć wiedziała, że to dopiero początek większej afery. Dane z pendrive’a sugerowały, że kobieta działała w imieniu tajemniczego inwestora, którego tożsamość wciąż pozostawała zagadką…

    Cichy czajnik Russell Hobbs Calm wygrywa:
    Emilia K.

    Podał gościom danie, które smakowało jak „grzech” pełen tłuszczu i kalorii. Podczas gdy w rzeczywistości było to danie fit, przygotowane bez tłuszczu w Russell Hobbs Satisfry.

    Śledczy szukał dowodów winy – butelek po oleju, brudnej patelni, zapachu smażenia itp. Nie znalazł nic (bo urządzenie jest czyste i bezzapachowe). Sprawa została umorzona z braku dowodów.

    Podwójne zaproszenie na warsztaty kulinarne z Testardim trafia do:
    Michał S.

    Noc była chłodna i bezwietrzna, zupełnie niepasująca do tego, co miało zaraz przejść do historii jako zbrodnia doskonała. Od miesięcy jedenastu ludzi, dotąd niemal niewidzialnych, obserwowało każdy ruch w bostońskim magazynie Brink’s. Znali rytuały pracowników lepiej niż oni sami: godzinę, o której ostatni wychodził na przerwę, moment, w którym włączał się system alarmowy, a nawet to, jak mocno trzeba było pchnąć drzwi, by zatrzasnęły się bez dźwięku. Klucze, które podrobili, leżały w ich kieszeniach jak amulety od losu.

    Tego wieczoru mieli być jedynie cieniami. Założyli maski Halloween, identyczne kombinezony i miękkie buty, które nie zostawiały śladów. Kiedy strażnik odwrócił się na sekundę, weszli do środka tak cicho, jakby nigdy nie istnieli. Kilka precyzyjnych ruchów, paraliżująca cisza i już trzymali w ryzach sześciu pracowników. W skarbcu panował chłód, ale w ich żyłach kipiała adrenalina. Pakowali pieniądze jak roboty — w gotówce i czekach ponad pół tony łupu. Gdy wychodzili, nikt w całym mieście nie wiedział jeszcze, że właśnie dokonano największego skoku w historii.

    Śledczy byli bezradni. Brak odcisków palców, brak świadków, brak jakiegokolwiek tropu. Minęły miesiące, potem lata, a sprawa obrastała legendą. Gazety pisały o „gangsterach widmach”, ludzie szeptali, że to napad, który przewyższył wszystkich poprzedników. Gang czuł się nietykalny — aż do dnia, w którym jeden z nich, Joseph O’Keefe, został porzucony przez kompanów, a potem zdradzony już po raz ostatni. Postrzelony, samotny i coraz bardziej wściekły, postanowił mówić.

    Sześć lat po napadzie, niemal w przeddzień przedawnienia, jego zeznania rozbiły milczący mur. Aresztowano całe jedenaście osób. Ośmiu trafiło za kratki na długie lata. Lecz mimo triumfu policji, pieniądze — niemal cała fortuna — przepadły bez śladu. Część roztrwoniono, część ukryto w miejscach, których nikt nigdy nie znalazł.

    I tak zbrodnia, choć nie uchroniła złoczyńców przed karą, na zawsze pozostała „doskonała” w jednym: w swojej precyzji, chłodnej logice i sześciu nieuchwytnych latach, w których wydawało się, że sprawcy nie zostawili po sobie absolutnie nic poza legendą.

    Cichy czajnik Russell Hobbs Calm wygrywa:
    Grzegorz L.

    Serialowa zagadka rozwiązana – naprawiona hydraulika a potem świętowanie doskonale wykonanego zadania w gronie najbliższych osób i jedzenie dan oczywiście przygotowanych w air fryerze.

    Podwójne zaproszenie na warsztaty kulinarne z Testardim trafia do:
    Patryk B.

    Oczarować teściową!

    To misja, którą powziął – zanim postanowił poprosić o rękę swej wybranki! Tą zbrodnię doskonałą planował to od dłuższego czasu.

    Gdy wyjechała na dwudniowy wyjazd z córką, załatwił klucze i zabrał się do dzieła! Chciał pokazać się od najlepszej strony. Dlatego w pierwszej kolejności postanowił naprawić starą bramę garażową, która od długiego czasu nie funkcjonowała w domu teściowej! Wynajął dmuchawę i uprzątnął wszystkie zalegające liście z jej ogrodu, a na koniec powiesił świąteczne światłka na iglakach w ogrodzie. Na koniec małe zaskoczenie- kolacja! Postawił na pstrąga, którego kochała teściowa, ale aby nie było tego czuć w całym domu – skorzystał z airfryera! Muzyka w tle, wino i cudowna rozmowa! I ten blask w oczach teściowej rozkochanej w przyszłym mężu córki!

    Cichy czajnik Russell Hobbs Calm wygrywa:
    Magdalena G.

    Po ciężkim dniu pracy w garażowym warsztacie wrócił usatysfakcjonowany do domu. Udało mu się zamontować ostatnią część w kolekcjonerskim „Porszaku”, który od wielu miesięcy dla niej przygotowywał. Był gotowy do jazdy. Czekał na ten moment od dawna. W końcu mógł spełnić jej największe marzenie. Aby dopełnić całości postanowił przygotować kolację. Ona wróciła do domu, zjedli, spędzili cudownie upojną noc razem. Gdy o północy leżeli razem paląc w łóżku papierosa- tak jak najbardziej lubili – położył na jej nagim brzuchu kluczyk. To była „zbrodnia doskonała” … powalił ją ostatnim ciosem!

    Podwójne zaproszenie na warsztaty kulinarne z Testardim trafia do:
    Mateusz W.

    Zbrodnia, która wstrząsnęła całym miastem, miała miejsce w renomowanej Akademii Sztuki Kulinarnej. Ofiarą był mistrz kuchni, znany z bezkompromisowego podejścia do jakości składników. Został znaleziony w szkolnej spiżarni, a wszystko wskazywało, że ktoś celowo podmienił rzadkie przyprawy używane do jego autorskiego dania. Jednak sekcja zwłok ujawniła coś znacznie bardziej zaskakującego — mistrz został otruty miksturą złożoną z kilku wyjątkowo rzadkich ekstraktów roślinnych, dostępnych wyłącznie dla osób pracujących w akademii.

    Podejrzenia natychmiast padły na współpracowników, zwłaszcza że tuż przed swoją śmiercią szef miał ogłosić wyniki konkursu kulinarnego, w którym stawką był międzynarodowy kontrakt oraz możliwość prowadzenia restauracji w prestiżowej europejskiej sieci. Plotki mówiły, że jednym z uczestników był gotów zrobić wszystko, by wygrać.

    Detektywi zaczęli badać kuchnię, spiżarnię oraz laboratorium smaków, gdzie testowano nowe receptury. Tam odkryli kluczowy ślad — próbki ekstraktów dokładnie takich, jak użyte do otrucia, lecz rozcieńczonych w sposób nieprofesjonalny. To sugerowało, że sprawca działał pod presją i nie był ekspertem w chemii kulinarnej.

    Wkrótce śledczy trafili na trop tajnego „czarnego rynku” składników, prowadzonego przez jednego z techników akademii. Zamawiano tam produkty niedopuszczone do użycia w konkursach, pozwalające sztucznie poprawiać smak, barwę i konsystencję potraw. W miarę rozplątywania wątku okazało się, że kilku uczestników konkursu korzystało z jego „usług”.

    Przełom nastąpił, gdy analiza talerzy z próbnych dań konkursowych ujawniła identyczne ślady tej samej toksycznej mieszanki, choć w ilościach nieszkodliwych dla zdrowia. Sprawca ćwiczył na potrawach, zanim użył trucizny na mistrzu.

    Ostatecznie wina padła na ambitnego, ale niepewnego siebie sous-chefa, który dowiedział się, że szef zamierza odrzucić jego danie jako zbyt mało autorskie. W obawie o utratę życiowej szansy uknuł plan wyeliminowania jurora, który — jak wierzył — stał na drodze jego kariery.

    Zakończenie pozostawiło jednak niedomknięty wątek: ktoś zniszczył nagrania z monitoringu z dnia zbrodni, zanim policja je zabezpieczyła. To oznaczało jedno — sous-chef nie działał sam, a w Akademii Sztuki Kulinarnej istniała sieć osób gotowych przekraczać granice, by zdobyć kulinarną sławę.

    Cichy czajnik Russell Hobbs Calm wygrywa:
    Joanna T.

    Wieczór zaczyna się spokojnie, niemal elegancko. Mieszkanie jest ciche, światło ciepłe. On zakłada garnitur, poprawia mankiet, jakby szykował się na coś ważnego: może randkę, może rocznicę. W kuchni bez pośpiechu przygotowuje kolację: dwie ryby, warzywa, wszystko ląduje w airfryerze Russell Hobbs. Jest w tym rytuał, skupienie, nawet czułość. Kolacja mija poza kadrem. Zostaje tylko kuchnia po jedzeniu: talerze, resztki. Rybie ości, skóry trafiają do zlewu. Woda zaczyna schodzić wolniej.. stop. On patrzy, próbuje jeszcze raz. Nic. Rybi smród. Jego zniecierpliwienie. Garnitur znika, pojawiają się robocze spodnie. Noc robi się nerwowa. Rozkręca młynek pod zlewem, ręce ma w tłustej, rybnej mazi, przeklina szeptem. W końcu woda rusza. Ulga. Potem musi się umyć, brudne ubrania lecą do kosza. Czar wieczoru prysł. Oto cała zbrodnia doskonała.

    Podwójne zaproszenie na warsztaty kulinarne z Testardim trafia do:
    Karolina D.

    To ten scenariusz, w którym kobieta, o którą zabiegasz jest totalnie niedostępna, nie traktuje Cię poważnie, uważa Cię za przystojniaka co tydzień wyrywającego inną kobietę na jedną noc. A Ty od dłuższego czasu nie masz śmiałości, żeby zapytać o spotkanie. Zawsze to kobiety pierwsze do Ciebie zagadują proponując Ci spotkanie. Nigdy nie podrywałeś sam kobiety. Wszystko o czym myślisz jest zbyt błahe. Bo przecież ona przychodzi do Twojej knajpy i nie odrywa oczu od książki. Czasami się uśmiechnie, ale to tyle. Nie jest totalnie Tobą zainteresowana.
    Wiesz tylko, że nie je mięsa, jak już to ewentualnie ryby – ale tylko te złowione własnoręcznie wędką. W końcu podajesz kumplowi obsługującemu ją karteczkę z pytaniem – czy mógłbyś dla niej przygotować kolację! Ona zerka w stronę kuchni, uśmiecha się i po prostu odpisuje: TAK!
    Chcesz jej zaimponować po całości- więc pożyczasz łódkę i płyniesz złowić tego pstrąga sam! Przy okazji psuje się silnik i musisz go naprawić, a potem musisz sam wypatroszyć rybę. A aby nie było nic czuć, że przygotowałeś rybę – używasz Satisfry od Russell Hobbs.
    To będzie zbrodnia doskonała – masz nadzieję, że rozkochasz ją smakiem.

    Cichy czajnik Russell Hobbs Calm wygrywa:
    Agnieszka Z.

    Zbrodnia doskonała to zamach na dwie dorady, przeprowadzony z precyzją chirurga, a narzędziem zbrodni był Russell Hobbs Satisfry. Sprawca działał szybko i bezszelestnie – w zaledwie 25 minut upiekł ofiary traktując je ekstremalnie gorącym powietrzem.
    Widoczne na ciele i ubraniu krwawe ślady to zmyłka dla techników kryminalistyki – w rzeczywistości to sok z pieczonych buraków, które towarzyszyły rybie w jej ostatniej drodze. Ciała ofiar zostały zutylizowane w najbardziej wyrafinowany sposób: zjedzone ze smakiem przy lampce wina.
    Co wydarzyło się dalej? Sprawca zatarł ślady, myjąc ręce i wyrzucając splamiony kombinezon, po czym z satysfakcją zasiadł na kanapie. Policja nigdy nie znajdzie ciał, a jedyny świadek – pusta butelka po winie – milczy jak grób. Volodymyr planuje już kolejny skok… tym razem na soczystego steka.

    Podwójne zaproszenie na warsztaty kulinarne z Testardim trafia do:
    Zuzanna L.

    Ludzie mówią, że koszmary budzą się nocą, lecz tego nikt nie brał pod uwagę… Zimowy, piątkowy wieczór. Za oknem śnieg prószył delikatnie, niemal hipnotycznie. Klimat idealny na romantyczną randkę, cisza, ciepłe światło lampy i zapach kolacji unoszący się w powietrzu. Stał w kuchni, skupiony. W air fryerze przygotowywał swoje danie: rybę z warzywami, beztłuszczową, lekką, perfekcyjnie doprawioną. Zdrowe jedzenie było dla niego czymś więcej niż wyborem: było zasadą.
    Gdy zadzwonił dzwonek do drzwi, uśmiechnął się. To Ola.
    Przyszła punktualnie, elegancka, z tajemniczym spojrzeniem i z własnym daniem. Podała mu je z dumą. Mięso smażone na głębokim tłuszczu, ciężkie, ociekające olejem. Całkowite przeciwieństwo jego kolacji.
    Przez moment poczuł irytację. Nie był zadowolony, lecz z grzeczności nic nie powiedział. Postawił jej potrawę obok swojej i postanowił cieszyć się wieczorem.
    Rozmowa toczyła się lekko. Śmiech, spojrzenia, cisza między zdaniami. Do czasu. Wino się skończyło.
    — Chciałabym czerwone — powiedziała cicho Ola, nie odrywając od niego wzroku.
    Skinął głową. W piwnicy trzymał najlepsze butelki, jakie można kupić w mieście. Zszedł po jedną z nich, zostawiając Olę samą przy stole. Chłód piwnicy przeszył go na wskroś, gdy wybierał wino, głębokie, ciemne, niemal czarne.
    Gdy wrócił… Ola zniknęła. Serce zabiło mu szybciej. Rozejrzał się po salonie było pusto. Zawołał jej imię, ale odpowiedziała mu tylko cisza. Poszedł do kuchni, myśląc, że może tam czeka.
    W kuchni nie było ani kobiety ani…
    air fryera.
    Zamarł.
    Serce zabiło mu szybciej. Dłoń mu zadrżała. Butelka wypadł mu z ręki. Czerwone wino rozbiło się o podłogę, rozpryskując się wszędzie i brudząc jego ubrania. Stał chwilę nieruchomo, jakby liczył, że wszystko wróci na swoje miejsce.
    Nie wróciło.
    Zdenerwowany zaczął sprzątać ze stołu talerze, sztućce, resztki wieczoru.
    Jej danie wziął ostatnie. Tłuste, ciężkie, obce. Bez namysłu postanowił wyrzucić je do kosza, lecz w przypływie złości część potrawy wylała się na niego. Gęsty tłuszcz zabrudził mu ręce i ubranie, mieszając się z czerwienią wina.
    Próbując wytrzeć plamy, tylko je rozmazywał. Czerwień wsiąkała coraz głębiej w materiał.
    W końcu podszedł do zlewu. Mył ręce tak długo jakby chciał zmyć z siebie coś więcej niż tylko brud. Ubrania zdjął i wyrzucił do kosza.
    Dopiero wtedy uśmiechnął się lekko. Nie było świadków. Nie było ciała. Wszystko wyglądało jak zwykły, nieudany wieczór.
    Bo to właśnie była zbrodnia doskonała.

    Cichy czajnik Russell Hobbs Calm wygrywa:
    Patrycja I.

    To był pierwszy raz kiedy porwała się na taki wieczór. Portal randkowy; Randka z nieznajomym; Ale przecież tyle razy słyszała niezwykłe historie od swoich koleżanek – te u udanych, jak i te o nieudanych, absurdalnych spotkaniach. Zawsze słuchała tego śmiejąc się do rozpuku. Czemu by nie zaryzykować. Rozmawiali już kilka dni ze sobą. Aż niedowierzała, że ich „zmaczowało” ze sobą, bo on wydawał się być nieprzyzwoicie idealny. Zapowiedział, że sam zrobi kolację. Jechała do niego z innego miasta. Chciała połączyć przyjemne z pożytecznym i odwiedzić jeszcze kuzynkę w stolicy, więc wyjechała wcześnie. I jak na złość jej samochód zepsuł się na trasie. Akurat odezwał się, gdy stała bezradnie na ulicy próbując ogarnąć jakąś pomoc drogową. Obiecał, że pomoże. Nieminęło 30 min i sam zjawił się na miejscu, z narzędziami. Wszystko naprawił w kilka minut. Patrzyła na to z niedowierzaniem. Podziękowała. Rozjechali się każdy realizować dalej swoje plany. Ona do kuzynki, on na planowane zakupy. Spotkali się wieczorem, było bosko… oczarował ją… przez żołądek do serca… to była z jego strony zbrodnia doskonała! Po prostu miała uczucie, że po całym tym dniu nie złapie oddechu!

    Podwójne zaproszenie na warsztaty kulinarne z Testardim trafia do:
    Agnieszka B. 

    Esteta, wizjoner, wielbiciel piękna i harmonii. Te słowa trafnie oddawały, to kim był Damiano. Najbardziej cenił kuchnię i sztukę. W tym pierwszym realizował się świetnie. Jego restauracja
    położona na zielonych toskańskich wzgórzach przyciągała najbardziej wpływowych i cenionych ludzi. W sztuce jednak szło mu nieco gorzej. Jego plany otworzenia galerii, wypełnionej najzacniejszymi
    obrazami i rzeźbami, pokrzyżował jeden z najbardziej zaciekłych i upartych urzędników. Od tamtej pory Damiano czuł brak harmonii w świecie. A jego myśli zaczęły podążać w niepokojącym kierunku.

    Jak co roku Damiano był gospodarzem spotkania najbogatszych i wpływowych ludzi Toskanii. Wśród nich był również Marciano, urzędnik blokujący otwarcie galerii sztuki. Przyjęcie rozpoczęło się punktualnie o 20.00. Wszystko było perfekcyjnie przygotowane. Pierwszym daniem była zupa rakowa z wężymordem. Smakuje wybornie- pomyślał Damiano.
    Nagle tuż przed podaniem deseru zgasło światło.

    Damiano miał dokładnie 180 sekund. Założył gogle noktowizyjne. Bezszelestnie zbliżył się do Marciano. Wyciągnął z pojemnika z ciekłym azotem mikroskopijny lodowy szpikulec, wykonany z zamrożonego jadu ryby fugu i koncentratu insuliny. Wbił go w skórę urzędnika. Lód stopniał, toksyna dostała się bezpośrednio do krwiobiegu nieszczęśnika. Marciano prawie nic nie poczuł. Ot, zwykłe ugryzienie komara.
    Parę minut później światła znów się zapaliły. Goście ujrzeli Damiano w poplamionym kombinezonie.

    „Przepraszam najmocniej, ale musiałem zejść do piwnicy, naprawić usterkę. Pozwólcie Państwo, że pójdę do łazienki i doprowadzę się do porządku. Zaraz podajemy deser, znakomity rozmarynowy creme brulee z musem z rokitnika i nugatową praliną”.

    W tym czasie Marciano poczuł się dziwnie, jak za gęstą, lepką mgłą. Zaczął się obficie pocić. Obraz był zamazany. Usłyszał krzyk. Zdał sobie sprawę, że to on krzyczy. Złapał się za serce i upadł.
    Lekarz, przybyły na wezwanie, stwierdził zawał serca, co potwierdziła sekcja zwłok. Z dokumentacji wynikało, że Marciano leczył się już wcześniej kardiologicznie. Trucizna rozpuściła się bez śladu.
    Kilka dni później Damiano siedział w swoim ogrodzie. Delektował się słodko-cierpką nalewką z cytryńca chińskiego. Smakowała truskawkami, cytryną i pieprzem. Damiano właśnie planował autorskie menu, które poda na otwarcie swojej galerii sztuki.
    Zbrodnia doskonała- pomyślał- to ta, gdzie nikt nawet nie podejrzewa, że do zbrodni doszło.

    Cichy czajnik Russell Hobbs Calm wygrywa:
    Katarzyna W.

    „Zbrodnia była niemal doskonała. Prawie.

    Sześć godzin wcześniej Adam, w marynarce i z miną człowieka, który ma plan, kroił warzywa z precyzją chirurga i układał rybę w air fryerze Russell Hobbs. Kolacja dla dwojga. Świece. Czekał na Maję — kobietę, która twierdziła, że „nie przywiązuje się do ludzi”, ale miała rudego kota o imieniu Stefan, traktowanego jak dziecko z alergią na odpowiedzialność.

    Gdy Adam na chwilę wyszedł po wino, Stefan przystąpił do akcji. Otworzył air fryera (do dziś nie wiadomo jak), wyciągnął rybę i zaczął ją przeciągać przez salon niczym trofeum wojenne. Maja wróciła do domu w momencie, gdy kot próbował wepchnąć rybę pod kanapę.

    Wywiązała się walka. Maja kontra Stefan. Stefan wygrał połowicznie — ryba spadła na biały dywan.

    Tu zaczyna się zbrodnia.

    Adam, wezwany na miejsce, działał błyskawicznie. Dywan zwinął, rybę odzyskał, kota przekupił smaczkiem. Wciągnął robocze ogrodniczki, wyniósł dywan do piwnicy, szorował, kopał, zakopywał dowody (metaforycznie). Brudne ubrania poleciały do kosza. On sam — do marmurowej łazienki.

    Kiedy Maja przyszła na kolację, czekał na nią elegancki mężczyzna, pachnący czystością i pieczoną rybą. Air fryer mruczał niewinnie.

    — Coś się stało? zapytała podejrzliwie.

    — Nic — odparł. Zbrodnia doskonała.

    Stefan spojrzał na nich, oblizał pysk i zwymiotował kawałkiem ryby na nowy dywan.

    Sprawa została zamknięta.

    Sprawca — nie.”

    Podwójne zaproszenie na warsztaty kulinarne z Testardim trafia do:
    Julia D.

    Mężczyzna podejrzany o zabójstwo 28 letniej kobiety, znany kucharz nagrywający filmy na swój kanał, dostarczył na policję dowody swojej niewinności. Przedstawił świetne alibi. W czasie gdy kobieta zginęła nie było go w domu. Miał udokumentowane na swoim filmie jak wkłada swoją potrawę do air fryera, włącza go i udaje się do sklepu po brakujące składniki. Gdy wraca do domu na nagraniu widać jak otwiera okno, by wywietrzyć swoje mieszkanie, wyciąga szybko kurczaka z air fryera, odkłada go na bok i dokładnie myje swój sprzęt. Kobieta została otruta, za pomocą substancji chemicznej, która aktywowała się po włączeniu air fryera i nagrzaniu go do wysokiej temperatury, a wszystko to wydarzyło się w czasie, gdy mężczyzna był na zakupach. Nikt nie odkrył, co było przyczyną jej śmierci. Udało mu się dokonać zbrodni doskonałej.

    Cichy czajnik Russell Hobbs Calm wygrywa:
    Hanna M.

    „Zapach pieczonej ryby warzyw wypełniał mieszkanie. Airfryer cicho domykał swoją pracę, a on poprawiał mankiety koszuli, zerkając w lustro. Był spokojny, niemal szczęśliwy — randka zapowiadała się idealnie. Świece, wino, muzyka ustawiona na właściwy utwór. Wszystko miało swój rytm.

    Zakochał się w niej cicho i bez planu — tak przynajmniej sobie wmawiał. Widział ją codziennie na klatce schodowej: z kubkiem kawy, z kluczami zawsze szukanymi w torebce, z tym uśmiechem, który zostawał w głowie na długo. Nigdy nie znalazł odwagi, by powiedzieć coś więcej niż „dzień dobry”.

    Aż pewnego popołudnia odwaga przyszła w najdziwniejszej formie.

    Zszedł do piwnicy, do zaworów. Wiedział, który należy do jej mieszkania — administracja była zaskakująco mało skomplikowana. Jedno przekręcenie. Cisza. Woda przestała płynąć. Serce zaczęło bić szybciej, ale nie cofnął ręki.

    Potem ubrudził się specjalnie. Stary kombinezon, smar, kurz, trochę farby z dawnego remontu. Musiał szybko zmyć z siebie ślady zbrodni i wyrzucić brudny kombinezon. W kuchni włączył airfryer. Kolacja musiała być gotowa zanim zapuka. Śpiesznie ubrał garnitur, chciał aby wyglądało, że czeka na kogoś innego niż ona…

    Nie musiał długo czekać.

    — Przepraszam… — stała w drzwiach, lekko zmieszana. — Czy u ciebie jest woda? U mnie nagle przestała lecieć.

    Spojrzał na nią, jakby wyrwano go z innego świata.

    — Jest. Pewnie jakaś awaria. Wejdź na chwilę, możesz umyć ręce… albo zostać dłużej. Właśnie robię kolację.

    Zawahała się. Potem poczuła zapach jedzenia i uśmiechnęła się niepewnie.

    Jedli powoli. Rozmawiali łatwiej, niż się spodziewał. Śmiała się. On słuchał.

    Gdy po godzinie woda „nagle” wróciła, nie spieszyła się z wyjściem.

    A on zrozumiał, że choć zaczął od podstępu, to jeśli ma być między nimi coś prawdziwego, następny krok będzie musiał zrobić już bez zakręcania czegokolwiek — poza własnym strachem.”

    Podwójne zaproszenie na warsztaty kulinarne z Testardim trafia do:
    Sylwia Ż.

    To była zbrodnia z miłości. Ona czekała aż on wróci z delegacji. Zdrada w delegacji? To by było zbyt oczywiste.

    Sprawdziła jego lokalizację w telefonie, wrócił z delegacji ale co się okazało nie do niej…

    Zdradził ją z sąsiadką, to do niej pobiegł od razu. Lokalizacja nie była dokładna, więc myślała, że jest w domu i czeka na nią na górze. Cierpliwie czekała aż wróci. Wrócił. Ona nie dała po sobie poznać, że wie co się wydarzyło. Czekała na niego z romantyczną kolacją. On widać, że nie miał ochoty. Ale Ona pokazała mu się w seksownej bieliźnie. Mówiła, że to będzie niezapomniana noc. Napili się wina i poszli do łóżka. W jego kieliszku nie było tylko wino, dosypała „przyprawę zdradzonych żon”. Po kilku minutach upojnego seksu on zaczął się źle czuć. Objawy wskazywały na zawał. Gdy wezwała karetkę było już za późno. Zmarł. Oficjalnie przez zawał, prawdziwa przyczyną była inna, ale nie do wykrycia.

    Otruła go z miłości. Chciała mieć go tylko dla siebie. Nie mogła? Nie miał go nikt.

    Do dnia dzisiejszego nie ujawniono prawdziwej przyczyny śmierci.

    Kilka dni później zmarła tragicznie w wypadku sąsiadka. Przypadek? Tego nikt nie wie.

    Cichy czajnik Russell Hobbs Calm wygrywa:
    Katarzyna D.-S.

    Paweł najpierw założył garnitur, zanim zaczął robić kolację. Ryba z warzywami wylądowała w airfryerze, timer ustawiony, a on nalał sobie kieliszek wina i wypił go powoli. Na stole stały dwa kieliszki. Wiedział, że Marta może się pojawić, ale tym razem to on rozdawał karty.

    Kiedy Marta przyszła, usiedli przy stole i spokojnie zjedli kolację. Ryba była ciepła, wino w kieliszkach, atmosfera jak przy zwykłym spotkaniu. Chcieli jedynie przedyskutować sprawę sprzed lat i dojść do porozumienia. Marta próbowała subtelnie wymusić przyznanie się do winy, a Paweł spokojnie prowadził rozmowę, kontrolując każdy ruch.

    Po kolacji Paweł powiedział spokojnie:

    – Chodź, pokażę ci coś w okolicy. Myślę, że to cię zainteresuje.

    Marta nie podejrzewała niczego. W samochodzie Paweł przebrał się w koszulkę na ramiączkach i białe rybaczki — wygodnie, żeby nie pobrudzić garnituru podczas pracy w terenie.

    W lesie, przy starym fragmencie fundamentu, znaleźli ciało zaginionego mężczyzny, które Marta wcześniej twierdziła, że Paweł „ukrył”. Marta wpadła w panikę, potknęła się i skaleczyła rękę. Krew rozprysnęła się na Pawła i ziemię, koszulka i rybaczki były teraz całkowicie poplamione.

    Paweł zachował spokój. Dał Marcie łopatę i spokojnie powiedział:

    – Pomóż mi to ukryć.

    Razem zasypali ciało ziemią. Każda decyzja była kontrolowana przez Pawła. Marta milczała, nie wiedząc, co powiedzieć ani jak się zachować.

    Po wszystkim wrócili do samochodu i do mieszkania. Paweł zdjął brudną koszulkę i rybaczki, wyrzucił je do kosza, umył się dokładnie, a dopiero potem założył czysty garnitur — symbol powrotu do kontroli i porządku.

    Podszedł do airfryera, wyjął rybę i podgrzał ją jeszcze raz. Ciepła i pachnąca, nalał kieliszek wina i usiadł przy stole, patrząc na pusty kieliszek naprzeciwko.

    – Zbrodnia doskonała – powiedział spokojnie.

    Marta milczała. Wiedziała, że tym razem to Paweł ma pełną kontrolę. Garnitur był symbolem jego władzy, ryba pachniała zwycięstwem, a cisza w mieszkaniu idealnie dopełniała jego triumf.

    Podwójne zaproszenie na warsztaty kulinarne z Testardim trafia do:
    Michael K.

    Pan nachylił kieliszek, pozwalając winu obmyć ścianki szkła. Air fryer cicho buczał, a zapach pieczonej ryby mieszał się z tymiankiem i cytryną. Kamera drżała lekko – jakby ręka nagrywającego zawahała się na moment. Właśnie wtedy wszystko zaczęło się naprawdę.

    Gdy urządzenie zapiszczało, pan uśmiechnął się do obiektywu. Wyjął kosz, a para uniosła się jak kurtyna w teatrze. Ryba była idealna – skórka chrupiąca, warzywa al dente. Idealne danie. Idealny wieczór. Idealna… zbrodnia.

    Nikt nie wiedział, że wino nie było pierwszym trunkiem tego dnia. Rano, w tej samej kuchni, stał tu jeszcze ktoś. Człowiek, który znał sekret. Człowiek, który uważał, że znał pana lepiej, niż powinien. Rozmowa była krótka, ostra jak nóż do filetowania. Potem wszystko potoczyło się szybko – bez krzyku, bez chaosu. Tylko jeden precyzyjny ruch i cisza, która zapadła zaskakująco łatwo.

    Pan był metodyczny. Ciało zniknęło jeszcze przed południem, a kuchnia została doprowadzona do stanu sterylnej niewinności. Właśnie dlatego nagrywał filmik. Alibi. Wideo z dokładnym timestampem, uśmiechem, winem i rybą. Kto morduje, piekąc kolację i dzieląc się przepisem?

    W tle, niemal niewidocznie, leżał nóż. Ten sam. Oparty niedbale o deskę, jak rekwizyt. Pan wiedział, że policja obejrzy nagranie klatka po klatce. Wiedział też, że nic nie znajdą. Rękawiczki. Odpowiednia temperatura. Brak świadków. Nawet sąsiedzi byli przyzwyczajeni do dźwięku air fryera o tej porze.

    Uniósł kieliszek jeszcze raz, jakby w toaście do widzów. Do tych, którzy komentowali przepis. Do tych, którzy pytali o czas pieczenia. Do tych, którzy nigdy nie zapytają, co wydarzyło się kilka godzin wcześniej.

    Najpiękniejsze w zbrodni idealnej nie jest to, że nikt cię nie złapie. Najpiękniejsze jest to, że wszyscy patrzą dokładnie tam, gdzie chcesz. Na rybę. Na warzywa. Na wino.

    A nie na ciebie.

    Cichy czajnik Russell Hobbs Calm wygrywa:
    Paulina Ł.

    Było zimowe popołudnie, a pogoda skutecznie zniechęcała do wychodzenia. Wiedział jednak, że dziś wszystko musi być perfekcyjne. Ona nienawidziła zimy, a jej dobry nastrój był kluczem do osiągnięcia celu, który dawno przerodził się w obsesję. Gdy pierwszy raz przeczytał o nim w porannej gazecie, wiedział, że ten kulinarny majstersztyk musi należeć do niego. Problem polegał na tym, że prototyp był dostępny jedynie dla garstki najlepszych szefów kuchni. Oficjalnie – w imię doskonałości. Prychnął. Już sam opis funkcji wskazywał na perfekcję. Potrzebował go. A skoro nie mógł – musiał to zmienić. Przełom nastąpił, gdy zobaczył ją na zdjęciu w swojej codziennej prasówce. Młodą, piękną kobietę, podpisaną jako „Córka prezesa, szefowa projektu prac nad prototypem”. Wtedy plan zaczął układać się sam. Ona stała się środkiem do celu. Zabiegał o nią pół roku. Odkrył, że najbardziej pociąga ją jego gotowanie. Dlatego dziś przygotowywał jej ulubione danie – rybę z warzywami z airfryera. Proste, lecz doprawione z fantazją. Wiedział, że oczekuje więcej takich doznań. Otrząsnął się – dziś nie było miejsca na sentymenty. W siedzibie firmy Russell Hobbs właśnie zaczynał się remont prowadzony po godzinach funkcjonowania biura. Plan był prosty: zdobyć przepustkę, podszyć się pod pracownika firmy remontowej, podmienić prototyp na starszy model i zniknąć. Dzwonek do drzwi. Wdech. Wydech. Kolacja wyszła idealnie. Ulubione wino dopełniło całości. Gdy zasnęła, wyjął z jej torebki przepustkę i założył wcześniej przygotowany, poplamiony farbą strój roboczy. Tyle co malował w nim ściany swojego nowego domu. Wszystko idealnie się składało. Resztę pamiętał jak przez mgłę – adrenalina zrobiła swoje. Nic nie stanęło mu na drodze. Po powrocie panna Hobbs wciąż smacznie spała. Odłożył przepustkę na miejsce, ubranie wyrzucił do śmieci i dopił wino, które tak jej smakowało. Zbrodnia doskonała – pomyślał, patrząc na najnowszy model airfryera Russell Hobbs stojący na jego kuchennym blacie.

    Podwójne zaproszenie na warsztaty kulinarne z Testardim trafia do:
    Anna P.

    Zbrodnia nie była przypadkowa. W piwnicy starego ratusza odkryto ukrytą pracownię, a w niej ciało miejskiego archiwisty. Zginął od precyzyjnego cięcia chirurgicznego, a na ścianie ktoś namalował fragment dawnej mapy miasta. Śledczy szybko zrozumieli, że archiwista odkrył coś, co miało pozostać tajemnicą: pod rynkiem istniał zapomniany tunel prowadzący do sejfu z dokumentami sprzed pół wieku. W aktach znajdowały się dowody na to, że kilka wpływowych rodzin zbudowało fortuny na nielegalnych wysiedleniach.

     

     Główna bohaterka, Lena, odczytała brakujący fragment mapy i zeszła do tunelu, zanim zrobił to sprawca. W podziemiach znalazła sejf już otwarty i ślady walki. Nagle zgasło światło. Z ciemności wyłonił się burmistrz, ranny i przerażony. Przyznał, że próbował odzyskać dokumenty, bo szantażował go ktoś z jego własnego otoczenia. Zanim zdążył powiedzieć kto, rozległ się strzał. Kula trafiła burmistrza, a napastnik uciekł korytarzem.

     

     Lena ruszyła w pościg i dopadła sprawcę przy wyjściu na rzekę. Okazał się nim partner archiwisty, który przez lata zbierał dowody, by zemścić się na elitach miasta za krzywdy swojej rodziny. Nie planował morderstwa, twierdził, że archiwista zginął w szarpaninie. Gdy policja dotarła na miejsce, Lena miała w rękach dokumenty i świadomość, że ich ujawnienie wstrząśnie całym miastem. Ostatnia scena pokazuje ją stojącą przed kamerami, wahającą się przez sekundę, po czym zaczyna mówić prawdę.

    Cichy czajnik Russell Hobbs Calm wygrywa:
    Anna Z.

    Przystojny psychopatyczny mężczyzna mający dwie pasje- gotowanie i zabijanie. Odkrywa Satisfry – zakochuje się w nim. I dla dopełnienia tego pięknego uczucia po każdym z precyzją i finezją przygotowanym posiłku postanawia popełnić tego wieczoru zbrodnię. Danie zawsze łączy się z ofiarą, jej gustami kulinarnymi. To taki ostatni gest dla niej, aby jej śmierć następowała zaraz po chwili przyjemności.
    W każdym z kolejnych odcinków z naszym bohaterem najpierw poznajemy dobrze ofiarę. Ten pełen focus mężczyzny na kobietę sprawia, że ona otwiera się jak książka, wylewa z siebie wartko wszystko co ją raduje i trapi. A potem widzimy jak nasz bohater korzysta z tego wszystkiego, by zorganizować idealne spotkanie. Każde kończące się tak samo.

    Gratulujemy zwycięzcom!

    Laureatów kolejnego etapu konkursu poznamy już w najbliższy piątek!